emocje w głosie, Praca Nad Głosem, Problemy z Głosem, trema

Jak trema wpływa na głos?

Trema. Prawie każdy z nas jej kiedyś doświadczył, gdy musiał zabrać głos w mniejszym lub większym, bardziej lub mniej przyjaznym gronie. Wieść niesie, że są tacy, którzy się nie stresują występując. Nawet jeśli… są to wyjątki. Większość z nas jednak odczuwa dość dotkliwie skutki tremy, a niewielka część  jest wręcz przez nią sparaliżowana i wypada podczas wystąpień publicznych bardzo źle.

Fotolia_122604314_Subscription_Monthly_M (2)

Nie jest łatwo opanować tremę. Celowo używam sformułowania „opanować”, bo rzecz w tym, żeby jej nie zaprzeczać, nie próbować jej bagatelizować, nie oburzać się, że nas dopada, tylko zaakceptować, zrozumieć i nauczyć się z nią funkcjonować tak, by nam nie szkodziła.

Dziś proponuję przegląd tego, jak trema wpływa na Twój organizm oraz jakie to powoduje zmiany w brzmieniu Twojego głosu.  Sprawdź, czy też to czujesz. A może masz jeszcze jakieś inne objawy? Podziel się nimi.

Co się dzieje z głosem w silnym stresie?

Jednym z pierwszych objawów zdenerwowania jest napięcie w gardle. Różni ludzie różnie je odczuwają. Jedni nazywają to zaciskaniem gardła, inni „gulą w gardle”, jeszcze inni mają potrzebę ciągłego odchrząkiwania, nie identyfikując przy tym żadnego konkretnego napięcia. Najbardziej powszechne odczucie to wrażenie, jakby w gardle była jakaś przeszkoda, która nie pozwala brzmieć normalnie.  Czym skutkuje zaciśnięcie gardła? Stłumieniem głosu, utratą dźwięczności, podwyższeniem tonu, trudnościami z głośnym mówieniem. 

W kolejnym etapie zdenerwowanie powoduje, ze Twój umysł  wywołuje skurcz mięśni pasa barkowego, żeby zamknąć i ochronić najbardziej wrażliwy obszar ciała. Dosyć przydatny mechanizm obronny, ale skutkuje jeszcze większym napięciem w gardle, spłyceniem oddechu i skurczeniem się przestrzeni rezonacyjnych w klatce piersiowej. Czujesz, że brakuje Ci oddechu. Nabierasz powietrze głośno, z trudem, coraz płycej. Głos wciąż traci dźwięczność, jest zdławiony, jeszcze wyższy (bo robisz wszystko, żeby mówić głośniej, a brakuje swobody i wzmocnienia niskich tonów w zaciśniętej klatce piersiowej). Może się też pojawić drżenie głosu jako wynik płytkiego oddechu, napięcia mięśni  i trudności z koordynacją mięśni oddechowo-fonacyjnych. Na tym etapie może się też zdarzyć, że mówisz coraz mniej płynnie,  zaczynasz się zacinać, jąkać. Brakuje Ci oddechu, więc końcówki wyrazów i fraz nikną, są cichsze, nie słychać ich. Głos się załamuje. Słuchaczom coraz trudniej Ciebie zrozumieć.

W końcu zaczynasz też odczuwać skutki zaciśnięcia żuchwy. Nie zdajesz sobie z tego sprawy, ale coraz mniej otwierasz buzię, skracasz samogłoski, przez co Twoja dykcja staje się mniej wyrazista, a melodia głosu i intonacja prawie przestają istnieć. Tempo mowy przyspiesza. Gdy nie dajesz za wygraną i próbujesz mimo wszystko interesująco modulować głos, pojawiają się niekontrolowane zmiany wysokości głosu i ze zdziwieniem stwierdzasz, że piejesz zamiast mówić. 

Chcesz wiedzieć, co się dzieje w Twojej buzi? Wargi sztywnieją, mają ograniczone ruchy, są napięte. Coraz trudniej Ci je układać tak, jak tego wymagają poszczególne głoski.  Czujesz też, że język „staje kołkiem”, nie słucha Cię.  Wypowiedzenie prostej w innych okolicznościach grupy spółgłosek jest praktycznie niemożliwe. Opuszczasz niektóre z nich, przekręcasz. I w dodatku w ustach robi się potwornie sucho, co nie ułatwia mówienia. To wynik napięcia korzenia języka i związanego z tym zamknięcia ujścia ślinianek, które z kolei skutkuje znacznym ograniczeniem wydzielania śliny.  Poza wciąż pogarszającą się dykcją, Twoi słuchacze zaczynają słyszeć nerwowe i głośne próby przełykania śliny.

To, co słyszysz i czujesz, sprawia, że tracisz kontrolę nad głosem. Czując, że ją tracisz, zaczynasz panikować i objawy się nasilają. To błędne koło.

Brzmi znajomo? Obawiam się, że tak…

Choć to dość dramatyczny scenariusz, tyle mniej więcej dzieje się w pierwszych chwilach Twojej wypowiedzi, gdy się mocno zestresujesz. W ciągu zaledwie kilku minut doświadczasz wielu, jeśli nie wszystkich, z wymienionych tu objawów.

Tylko od Ciebie zależy, czy będziesz w stanie zapanować nad nimi, czy też oddasz tremie nad sobą kontrolę.  Wiedza, co się z Tobą i Twoim głosem dzieje oraz jakie mechanizmy to powodują powinna stanowić dobry punkt wyjścia do wykonania dalszych kroków w kierunku zapanowania nad tremą.

 

Jakie to kroki?  O tym w kolejnym poście…

 

P.S. Jeśli poza wymienionymi odczuwasz inne symptomy, podziel się nimi proszę w komentarzu. Postaram się w kolejnym poście odnieść do Twoich objawów.

 

 

Reklamy

20 myśli w temacie “Jak trema wpływa na głos?”

  1. Ze swojej strony nic bym nie dodała. Pamiętam swoje pierwsze publiczne wystąpienia – dokładnie tak to wyglądało. Ciekawa jestem jakie masz na to sposoby! 🙂

    Polubienie

  2. Kiedyś , będąc we Francji byłam z całą rodzinką świadkiem bójki gangów. Oglądając w tv film z podobnym scenariuszem, dziwimy się, dlaczego ktoś nie ucieka lub nie woła o pomoc. Wtedy, w realu nie dość że nie byłam w stanie uciekać, to jeszcze nie bylam w stanie wykrztusić ani słowa. pierwszy raz w zyciu w zyciu mnie zatkało. 🙂 Z nerwów oczywiście.

    Polubienie

  3. Ileż skomplikowanych zmian zachodzi pod wpływem stresu a potem i one dołączają swoje trzy grosze i faktycznie jak napisałaś koło błędne…. ciekawa jetem co można z tym zrobić. Byłam kiedyś w teatrze na warsztatach i aktorka pokazywała kilka technik:)

    Polubienie

  4. Czekam na kolejny post!
    Zawsze byłam nieśmiałą osobą, wolałam się nie odzywać – w chwilach stresu zaczynałam się jąkać. Znane prawda?
    I dopiero na studiach, nie wiem jak to się stało uwierzyłam w siebie i zaczęłam pracować nad sobą – dużo dały mi zajęcia z psychologii i pewnie zmiana otoczenia. Na studia poszłam sama bez znajomych osób, dało mi to możliwość poznania mnie jako całkiem inną osobę. Teraz nikt nie wierzy w to że jestem nieśmiała i nie lubię publicznych wystąpień. A ile mnie to kosztuje wiem tylko ja 🙂

    Polubienie

  5. Ja nie mam problemu z głosem – wręcz przeciwnie stremowana mówię dużo poważniej i mój głos brzmi lepiej (albo tak mi się wydaje). Natomiast mam problem z trzęsącymi się rękami i za nic w świecie przez pierwsze minuty wystąpienia nie jestem w stanie tego opanować. Na studiach przy ważniejszych prezentacjach objawiało się to tak, że nawet pendrive’a nie mogłam podpiąć do komputera bo tak trzęsły mi się ręce. Teraz jest już lepiej ale mimo wszystko to ze mną zostało 🙂

    Polubienie

  6. Dlatego wdzięczna jestem, że mogłam od najmłodszych lat występować w różnych przedstawieniach. Również komediowych. Dzięki nim nauczyłam się dystansu wobec siebie. W tej chwili stwierdzam, że lepiej mi idą przemówienia spontaniczne, aniżeli wykute na pamięć.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s